Zagrożenia
We wszystkim trzeba znać umiar. Wypicie lampki czerwonego wina, zdaniem lekarzy ma pozytywny wpływ na nasz organizm. Jeśli jednak wieczorny kieliszek zmieni się w butelkę, jest to już prosta droga do alkoholizmu.
Podobnie z opalaniem. Jeśli korzystamy z solarium z umiarem i nie zapominamy o zdrowym rozsądku wszystko jest w porządku. Jeśli jednak nasze wizyty w studiu stają się co raz częstsze, mamy wrażenie że nasza skóra jest blada, mimo mocnego zbrązowienia, warto zastanowić się czy nie cierpimy na tanoreksję.
To stosunkowo nowe zjawisko uzależnienia, diagnozowane przez lekarzy. Często porównywane jest do anoreksji, przy której osoby maksymalnie wychudzone twierdzą, że są zbyt otyli, co często prowadzi do obsesji na tym punkcie.
Podobnie sprawa wygląda w diagnozowaniu tanoreksji.
Osoby dotknięte tym schorzeniem praktycznie opalają się non stop. Latem spędzają godziny na słońcu, jesienią i zimą okupują solaria. Przesadzając z ilością słońca, czy wizyt w studiach solaryjnych wyniszczają swój organizm. Skóra szybko się starzeje. Przyjemność z opalania zamieniona jest w swoisty przymus. Tanorektyk nie potrafi myśleć o niczym innym, jak tylko o opalaniu i swoim wyglądzie. Ciągłe opalanie działa destrukcyjnie nie tylko na osobę dotkniętą tym uzależnieniem. Wpływa również na jej rodzinę czy otoczenie. Podczas wyjazdu na urlop nie ważne są wycieczki, zwiedzanie miast, ale istotne jest leżenie na plaży i „łapanie słońca”
Jak więc walczyć z takim zjawiskiem? Niewątpliwie ważna jest wizyta w specjalistycznym ośrodku leczącym uzależnienia. Nieoceniona jest pomoc psychologa czy psychiatry. Jak w każdej tego typu chorobie, osoby uzależnione stanowczo zaprzeczają jakoby miały z tym problem. Podobnie jak palacz, który twierdzi, że jemu papierosy nie szkodzą, a rzucić może w każdej chwili. Warto więc słuchać rad naszych znajomych, rodziny, czy obsługi studia. Zastanowić się czy aby na pewno nie przesadzamy?


